Dlaczego bronimy tych, którzy nas krzywdzą? Psychologia władzy, strachu i lojalności

W poprzednich częściach tej serii pisaliśmy o tym, dlaczego ludzie tęsknią za silnym przywódcą – nawet wtedy, gdy jego siła staje się toksyczna. Ale ten mechanizm działa nie tylko w polityce. Zaskakująco podobne zjawiska obserwujemy w związku ofiary z oprawcą, w syndromie sztokholmskim, czy w relacjach, gdzie kobieta broni męża, który ją bije.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego czasem trwamy przy kimś, kto nas rani, poniża, kontroluje – i nie tylko nie uciekamy, ale jeszcze go bronimy? Odpowiedź leży w psychice. I jest trudniejsza, niż się wydaje.

Dlaczego bronimy tych, którzy nas krzywdzą? Psychologia władzy, strachu i lojalności

Dlaczego bronimy tych, którzy nas krzywdzą? Psychologia władzy, strachu i lojalności

Dlaczego bronimy tych, którzy nas krzywdzą? Psychologia władzy, strachu i lojalności

1. Syndrom sztokholmski – przetrwanie przez lojalność

Syndrom sztokholmski to zjawisko, w którym ofiara zaczyna odczuwać emocjonalną więź z osobą, która ją przetrzymuje, zastrasza lub krzywdzi. Paradoksalnie – to mechanizm obronny. Psychika próbuje oswoić traumę przez identyfikację z oprawcą. Im dłużej trwa zależność, tym silniejsze może być przywiązanie.

Podobnie dzieje się w relacjach z toksycznymi liderami. Im więcej strachu, kontroli i izolacji – tym większa lojalność. Dlaczego? Bo przywiązanie do sprawcy daje iluzję bezpieczeństwa. „Jeśli będę posłuszna/y, on mnie ochroni”, „On nie jest taki zły – po prostu musi być twardy”, „Lepiej być blisko, niż stać przeciwko”.

2. Związek z oprawcą – emocjonalne więzienie

Wiele kobiet, które doświadczają przemocy domowej, nie odchodzi, mimo że są bite, poniżane, kontrolowane. Często je osądzamy: „Dlaczego nie ucieknie?”, „Dlaczego go broni?”. Ale to pytanie trzeba zadać inaczej: co sprawia, że ta więź jest silniejsza niż strach i ból?

Odpowiedzi szukajmy w psychologii traumy:

  • Zależność ekonomiczna i emocjonalna.

  • Lęk przed samotnością i nieznanym.

  • Niska samoocena, którą oprawca systematycznie niszczy.

  • Przekonanie, że to „miłość z problemami”, a nie przemoc.

  • Nadzieja, że „on się zmieni”, „on tak nie chciał”.

Brzmi znajomo? Te same schematy pojawiają się w relacjach społeczeństwa z przemocowym liderem.

3. Mechanizm „złamanie i nagroda”

Toksyczni partnerzy – i toksyczni przywódcy – stosują przemiennie ból i nagrodę. Raz poniżają, grożą, budzą strach. A potem nagle są mili, opiekuńczy, pełni ciepłych słów. To psychologiczny rollercoaster, który tworzy emocjonalne uzależnienie.

Ofiara nie wie, kiedy znów nadejdzie „dobry moment”, więc trzyma się nadziei. Taki schemat bardzo trudno przerwać, bo daje iluzję czułości i bliskości – choć jest to forma manipulacji.

4. Władza oparta na strachu i miłości

Toksyczny lider czy przemocowy partner nie buduje swojej pozycji tylko na przemocy. Potrafi też wzbudzać lojalność, wzruszenie, podziw. Dlatego ludzie trwają – bo nie mają do czynienia z czystym złem, ale z kimś, kto raz rani, raz przytula. To mieszanina, która niszczy granice psychiczne i sprawia, że ofiara zaczyna go… chronić.

5. Jak przerwać ten schemat?

Nie wystarczy mówić: „Odejdź”. Potrzebna jest:

  • Bezpieczna przestrzeń do mówienia o przemocy.

  • Pomoc z zewnątrz – wsparcie, terapia, grupa.

  • Edukacja o mechanizmach manipulacji i kontroli.

  • Zrozumienie, że to nie wina ofiary, że została zmanipulowana.

  • Czas – bo zerwanie więzi z oprawcą to proces, nie impuls.

Zarówno w relacjach prywatnych, jak i politycznych, możemy przywiązać się do tych, którzy nas ranią. Bo boimy się samotności. Bo pragniemy bezpieczeństwa. Bo mamy nadzieję, że się zmienią. Psychika nie szuka prawdy – szuka przetrwania.

Ale warto pamiętać: prawdziwe bezpieczeństwo nie polega na uległości, lecz na zdolności do widzenia rzeczy takimi, jakie są. I choć może to wymagać odwagi, wsparcia i czasu – możliwe jest życie bez strachu. Bez przemocy. I bez fałszywych liderów.

Przeczytaj również: